Dlaczego ludzie pielgrzymują?

pielgrzymkaKościół katolicki, praktycznie od początku swojego istnienia, jasno wskazywał na istnienie szczególnych miejsc kultu, które w jakiś samoistny i nieokreślony sposób przyciągają wiernych. Na początku, gdy wspólnota chrześcijańska była „w powijakach”, były to katakumby bądź też – miejsca śmierci męczenników (np św Paweł i św Piotr). Dziś, gdy Kościół ma już 2 000 lat, miejsc tych jest znacznie więcej.

Częstochowa, Lourdes, Medjugorie…

Co łączy największe i „najpopularniejsze” miejsca szczególnego kultu (tak zwane sanktuaria)? Być może, dla racjonalnego świata jest to nie do pomyślenia, ale najprawdopodobniej… cuda. Tak, to właśnie w tych miejscach bardzo często wypraszane są łaski, dzięki którym chromi odzyskują możliwość chodzenia, ślepi widzą a głusi – słyszą.

Dlaczego pielgrzymujemy?

Odpowiedź na to pytanie jest – wbrew pozorom – bardzo zróżnicowana. Istnieje szereg powodów, dla których pielgrzymujemy. Oto najczęstsze:

1. Ciekawość

Duża grupa pielgrzymów, odwiedza sanktuaria z czystej ciekawości. Może chcą zobaczyć cud? Może umocnić się w swej wierze… A może, chcą po prostu zobaczyć „jak tam wygląda”? Powodów może być naprawdę mnóstwo!

2. Cierpienie

Bardzo częstym powodem pielgrzymek, są różne cierpienia. Nie muszą mieć one charakteru wyłącznie zdrowotnego. Choć nie da się ukryć, że jest to chyba jeden z najistotniejszych czynników. Wyobraźmy sobie sytuację, w której człowiek dowiaduje się o swojej chorobie nowotworowej. W wielu przypadkach, jest to ciężar nie do uniesienia. Dlaczego ja? Przecież nieobca była mi profilaktyka raka

3. Kryzysy duchowe

Czasami, ludzie wyjeżdżają na pielgrzymki ze względu na swoje kryzysy duchowe. Często, jest to motywowane potrzebą spotkania się ze wspólnotą osób wierzących i umocnienia się w przekonaniu, że jest Ktoś, kto nas wszystkich bezwarunkowo kocha.

4. Problemy natury rodzinnej

Ostatnim powodem, dla którego wielu z nas było na pielgrzymce, są różne problemy rodzinne. Jest ich tyle, że śmiało można by powiedzieć „co rodzina, to inny problem”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.